Do postnuklearnego bobra - chłopczyku jakie to było służenie ministrantów w klasztorze - nie przesadzaj. Byłbym niesprawiedliwy, gdybym zanegował wszystkich - pamiętam kilku było ministrantów z mojego rocznika, którzy służyli P. Bogu a nie sobie i ludziom. Ale od co najmniej 10 lat - zachętą były owe paki - BigPaki na mikołaja dla wszystkich - nawet tych, co to tylko w listopadzie się pokazali i trochę w grudniu koło świąt - więc nie truj fałszu, że bezinteresownie. Jestem czasem w klasztorze i co widzę - wielkie NIC - rano żadnego ministranta a wieczorem pożal się Boże - trzech księży przy ołtarzu a ministranta żadnego - no przepraszam czasem jeden na nowennie w poniedziałek - więc nie TRUJ FAŁSZU bo mi się źle robi, że ktoś w żywe oczy kłamie i jeszcze innych gani, że mówią nieprawdę o ministrantach. Pokaż mi choć jednego, który nie wziął BigPki chociaż nie chodził do kościoła służyć. Wiem co piszę, bo mi znajomy mówił, że jego syn się buntował, bo chodził częściej służyć niż inni a jednakowo został potraktowany /wszyscy BigPaki dostali - chodził czy nie dostał/. Znajomy tłumaczył synalkowi, że to nie księdza wina, że chłopaki oszukują i że gdyby mieli oni choć trochę honoru to sami podziękowaliby księdzu i nie wzięliby paczek ale to tylko marzenia. A dziś jest tylko gorzej - mówił mi taki jeden ksiądz u mnie po kolędzie, kiedy zdenerwował się jak zobaczył ministrantów, którzy w moim domu zrobili sobie podsumowanie zarobionych pieniędzy /wyłożyli wszystko na wersalce, ku mojemu zdumieniu i bez żadnych obiekcji licytowali, który ile ma wziąć/, mówił ten ksiądz, że chłopaki to nawet rejony mają pozaznaczane, które są "tłuste" /czyt. obfite w kasę/ i kto tam powinien iść - a kto nie. Podejrzewam, że nieźle się się muszą naparzać. |
zdr
11:45 19.10.2010 |